A czy córka nie ma czasem dysleksji? jak jej idzie z czytaniem i pisaniem po polsku?
moja córka ma dysleksję właśnie i u nas bardzo sprawdza się metoda Helen Doron. najpierw córka uczyła się głównie języka mówionego, co w jej przypadku było dobrym rozwiązaniem, bo jest bardziej słuchowcem niż wzrokowcem. a potem przyszło czytanie i pisanie. dla niej dobrą metodą jest słuchanie nagranego tekstu i śledzenie wzrokiem tekstu. na kursie Helen Doron do każdej książki jest płyta. córka siada z książką, słucha i patrzy na słowa. ale w jej przypadku, jak pisałam, to się sprawdza, bo jest bardziej słuchowcem. poza tym z testów jest też wyszło, że łatwiej jej się uczyć, kiedy się rusza. no i na zajęciach tego ruchu jest sporo. ruch połączony z mówieniem, śpiewaniem. dużo słów, zwrotów się pokazuje i ona to pamięta.
niestety kiedy pisze klasówki, najczęściej robi dużo błędów ze względu na dysleksję. Ale kiedy odpowiada ustnie wszystko mówi dobrze. szkoda, że nie może ustnie zaliczać testów...
doradzam więc najpierw diagnozę w kierunku dysleksji, testy, jakim jest typem ucznia (słuchowcem, wzrokowcem, kinestetykiem), odwiedzenie szkoły Helen Doron i zapoznanie się z ofertą. w naszym przypadku był to strzał w dziesiątkę. ale jak wspomniałam, córka zaczęła się uczyć tą metodą zanim nawet stwierdzono u niej dysleksję. więc zanim zaczęła pisać i czytać po angielsku, potrafiła już dużo powiedzieć i była bardzo w języku osłuchana.
powodzenia! z mojego doświadczenia wynika, że każdego da się nauczyć języka obcego. naprawdę :-) sama uczę polskiego obcokrajowców (polski to jest dopiero język!). jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej, ale koniec końców, jeśli uczą się regularnie, to się nauczą. oczywiście potrzeba na to lat i dużo wysiłku. ale da się!